pilecki 4

Dziś mija 68. rocznica śmierci płk. Witolda Pileckiego, który został skazany na śmierć przez rozstrzelanie za swoją działalność konspiracyjną dla ukochanego kraju.

Witold Pilecki herbu Leliwa urodził się 13 maja 1901 roku w Ołońcu – mieście położonym w północno-zachodniej Rosji. Miał czworo rodzeństwa: Marię, Józefa (który zmarł w wieku pięciu lat), Wandę i Jerzego. Z powodu niskiego poziomu nauczania oraz chęci rodziców, by ich dzieci lepiej zaznajomiły się z językiem polskim, rodzina Pileckich postanowiła wyjechać do Wilna, gdzie w 1910 roku Witold rozpoczął naukę w szkole handlowej. Wybuch pierwszej wojny światowej zastał rodzinę Pileckich na wakacjach, co sprawiło, że nie mogli wrócić do okupowanego przez Niemców Wilna, ani do Ołońca, gdzie pracował ojciec Witolda, Julian. Matka postanowiła, że wyjadą do swojej rodziny na Mohylowszczyźnie do Hawryłkowa, gdzie młody Pilecki założył pierwszy zastęp harcerski. Po wojnie, jesienią 1918 roku, Witold powrócił do Wilna, by kontynuować naukę, lecz tym razem w gimnazjum im. Joachima Lelewela. Na wieść, że wojska niemieckie się wycofują, a zbliża się armia bolszewicka, zostały utworzone ochotnicze oddziały samoobrony, w skład których wchodziły grupy starszych harcerzy, w tym Witold Pilecki. Napór wojsk bolszewickich był jednak silniejszy, niż przypuszczali, co zmusiło ich do opuszczenia miasta. 5 stycznia dotarli do Białegostoku, gdzie dołączyli do oddziału Wojska Polskiego dowodzonego przez Władysława i Jerzego Dąmbrowskich, z którymi walczył aż do 1919 roku, po czym po ustabilizowaniu się sytuacji wrócił do Wilna, by dokończyć edukacje w gimnazjum. W 1922 roku rozpoczął studia na Uniwersytecie im. Stefana Batorego na Wydziale Sztuk Pięknych. Niestety, życie nie oszczędzało młodego Witolda, mianowicie ciężka choroba ojca, brak środków finansowych oraz zadłużenie ich majątku doprowadziło do tego, że młody Pilecki musiał rzucić studia i podjąć pracę. W 1929 r. poznał Marię Ostrowską, która dwa lata później stała się jego żoną i razem zamieszkali w Sukurczach, gdzie na świat przyszła dwójka jego dzieci (syn i córka).

pilecki 3

Witold nie skupiał się tylko na swym majątku i nie poświęcał swojego czasu wyłącznie rodzinie. Bardzo mocno udzielał się społecznie, założył kółko rolnicze oraz mleczarnię, której był prezesem. Poza tym wszystkim znajdował również czas na swoje własne przyjemności, jak pisanie wierszy czy malowanie. Jednakże, mimo tych wszystkich zajęć, dalej bardzo fascynowało go wojsko, o którym nigdy nie zapomniał. Dlatego jeszcze w 1925 roku odbył praktykę w 26. Pułku Ułanów Wielkopolskich, a rok później uzyskał awans na stopień podporucznika.

Pod koniec sierpnia 1939 r., 19. Dywizja Piechoty pod dowództwem gen. bryg. Józefa Kwaciszewskiego, do której należał również szwadron Pileckiego, został skierowany do osłony szosy Piotrków – Tomaszów Mazowiecki. W nocy z 5 na 6 września niemiecki XVI Korpus Pancerny rozbił polską dywizję, więc rozproszeni żołnierze wraz z Witoldem Pileckim, starali się odtworzyć dywizję, by stawić czoła nadchodzącej Armii Czerwonej, jednakże zostali rozbici 22 września. Część żołnierzy złożyła broń, lecz większość uciekła na Węgry, za to inni – w tym Pilecki – zostali w kraju, by rozpocząć walkę podziemną z okupantem. Po dotarciu do stolicy wraz z mjr. Janem Włodarkiewiczem utworzyli organizację wojskową TAP (Tajna Armia Polska). Witold pełnił wiele ważnych funkcji w TAPie, jak np., był inspektorem organizacyjnym, szefem Sztabu Głównego, zaopatrzenia, oddziału organizacyjno-mobilizacyjnego oraz szefem służb specjalnych. Początkowo TAP działał samodzielnie, jednakże po upadku Francji zaczął współpracę z Związkiem Walki Zbrojnej, by potem w 1941 roku całkowicie się mu podporządkować. Mimo swojej działalności konspiracyjnej, która de facto przysparzała mu wielu problemów, znajdował czas, by spotkać się z najbliższymi – z żoną miewał częstsze kontakty niżeli z dziećmi, z którymi notabene spotkał się tylko kilka razy. W 1940 roku na terenie Polski Niemcy zaczęli budowanie obozów koncentracyjnych, które oprócz zastraszania społeczeństwa służyły również do wykorzystywania taniej siły roboczej oraz dawały możliwość na eksterminację więźniów. Coraz większa liczba aresztowanych członków TAPu oraz ciągle poszerzająca się zła opinia obozu w Auschwitz, spowodowała, że Witold Pilecki postanowił dobrowolnie umieścić się w tym obozie, by tam założyć siatkę konspiracyjną. Udało mu się to w 1940 roku podczas łapanki na Żoliborzu, gdzie podawał się za niejakiego Tomasza Serafińskiego – jako więzień otrzymał nr 4859. W międzyczasie uzyskał awans na stopień porucznika.

pilecki 2

Początkowy pobyt w obozie nie rozpoczął się z pewnością tak, jakby chciał tego Witold Pilecki. Trzykrotnie był poważnie chory, jednakże dzięki opiece dr Jana Deringa – żołnierza TAP – udało mu się odzyskać dość mocno nadszarpnięte zdrowie. Mogłoby się wydawać, że pobyt w obozie koncentracyjnym może złamać najtwardszego człowieka, jednak Witold Pilecki nie tyle, co nie podupadł na psychice, ale znalazł w sobie siłę do mobilizacji i dalszego działania. Pierwsza grupa konspiracyjna, którą założył, nosiła nazwę Tajna Organizacja Wojskowa. Z czasem, gdy zaczęto tworzyć nowe grupy, nazwa została przemianowana na Związek Organizacji Wojskowej. Następnym krokiem było połączenie tych wszystkich grup konspiracyjnych, by móc zorganizować powstanie. Rozmowy, które były prowadzone z więźniami o wysokim stopniu wojskowym nie przechodziły zbyt gładko, jednakowoż upór Witolda oraz wielka chęć zdziałania czegoś większego, czegoś, co opierało się na wyższej idei, sprawiło, że udało mu się scalić wszystkie grupy pod dowództwem płk. Kazimierza Haeilmana-Rawicza z ZWZ-AK. Problem nie polegał jedynie na scaleniu tych grup, ale i na pogodzeniu nurtów politycznych, których wiadomo jest tym więcej, im więcej zrzesza ludzi dana grupa. Na szczęście po długich rozmowach udało się i to. Zaczęto prowadzić nasłuchy radiowe oraz przygotowywać plan samoobrony na wypadek, gdyby Niemcy zdecydowali się do zniszczenia obozu. Przygotowywali różne plany militarne na różnego rodzaju sytuacje, które mogły się wydarzyć. Bardzo ważnym zadaniem było przekazywanie meldunków do Komendy Głównej ZWZ-AK w Warszawie za pośrednictwem zwalnianych więźniów, a później, gdy Niemcy znieśli coś takiego, jak zbiorowa odpowiedzialność za ucieczkę, zaczęto organizować takie akcje. Pierwsza ucieczka miała miejsce w 1942 roku. W 1943 r. Gestapo miało coraz więcej informacji na temat siatki konspiracyjnej w obozie, zaczęto aresztować ludzi z najbliższego otoczenia Tomasza Serafińskiego (Witold Pilecki). Władze Auschwitz postanowiły więc przenieść co niektórych więźniów na tereny III Rzeszy. Po potwierdzeniu tej informacji, Witold zdecydował się na ucieczkę z obozu. Wraz z dwoma więźniami: Janem Redzejem i Edwardem Ciesielskim udało mu się tego dokonać w czasie świąt Wielkiejnocy z 26 na 27 kwietnia. Chciał osobiście złożyć raport w Komendzie Głównej AK, by móc uzyskać zgodę na podjęcie działania, aby wyzwolić więźniów. Niestety, dowództwo Okręgu Krakowskiego bardzo ostrożnie podchodziło do trójki uciekinierów, obawiając się, czy nie jest to jakaś prowokacja. Nie mogąc liczyć na porozumienie z Krakowem, Pilecki wyjechał do Warszawy z nadzieją na uzyskanie wcześniej wspomnianej zgody. Generalnie załoga obozu liczyła około trzech tysięcy osób. Doszli do wniosku, że oddział partyzantów byłby w stanie otworzyć obóz, co umożliwiłoby ucieczkę dla 200-300 osób, natomiast reszta więźniów musiałaby uciekać na własną rękę, a to wiązałoby się z nieuchronną klęską. Pomimo tego podtrzymano decyzję o uwolnieniu więźniów, na wypadek, gdyby Niemcy faktycznie zdecydowali się na zniszczenie obozu. Witold Pilecki zgodził się z brakiem optymizmu Komendy Głównej, więc wszystkie swoje informacje przekazał żołnierzom konspiracyjnym z obozu, a sam zajął się pomocą dla rodzin więźniów oświęcimskich. Do wybuchu powstania warszawskiego cały czas gorąco interesował się sprawami i wydarzeniami dziejącymi się w obozie. Utrzymywał również stały kontakt z tamtejszym podziemiem. 22 lutego 1944 roku został awansowany na stopień rotmistrza.

1944 roku coraz bardziej realna stawała się wizja, że Polska znajdzie się pod okupacją Armii Czerwonej. Postanowiono więc utworzyć organizację o charakterze polityczno-wojskowym, której zadaniem byłoby uchronić naród przed komunistyczną propagandą, by móc wzmocnić narodowego ducha tudzież nie dopuścić do tego, by szerzony przez nieprzyjaciela fałsz, nie przesłonił obywatelom Polski prawdy, którą komuniści z pewnością będą chcieli zataić. Tak powstała organizacja konspiracyjna o kryptonimie „NIE”. Pomimo swojej działalności w tejże organizacji, która nie pozwalała Pileckiemu włączać się walkę powstańczą, nie mógł on stać bezczynnie i przyglądać się temu wszystkiemu z założonymi rękoma. Początkowo walczył, jako zwykły szeregowy w Zgrupowaniu „Chrobry II”. Niestety, z upływem czasu byli coraz bardziej potrzebni oficerowie, więc w końcu przyznał się do swego stopnia wojskowego, po czym objął dowództwo 2. Kompanii I batalionu, który bronił rejonu ul. Towarowej i Srebrnej. Gdy po 63 dniach powstanie upadło, wszyscy żołnierze musieli złożyć broń i udać się do niewoli. Po opuszczeniu obozu w Marnau (9 lipca 1945 r.), udał się do Włoszech, gdzie zamieszkał w San Gorgio, gdzie spisywał swoje wspomnienia. 8 grudnia 1945 r. powrócił do Warszawy pod nazwiskiem Romana Jezierskiego (pod tym nazwiskiem walczył w powstaniu). W Polsce panował chaos, rozwiązanie Armii Krajowej oraz represje i śledztwa NKWD doprowadziły do tego, że wiele osób uciekło do lasu, by stamtąd za pomocą oddziałów partyzanckich stawiać czoła nowemu okupantowi. Witold Pilecki był święcie przekonany, że „polscy” komuniści będą wykonywali wszystkie rozkazy obcego mocarstwa, więc jakakolwiek współpraca z nimi nie wchodziła z grę. Postanowił trzymać się przysięgi, którą złożył Rzeczpospolitej i zdecydował się podjąć walkę z nowym okupantem. Chciał nawiązać kontakty z członkami organizacji „NIE”, lecz ona nigdy się nie rozwinęła, poza tym została ujawniona cała jej struktura podczas moskiewskiego procesu szesnastu przywódców Polski Podziemnej. Rozwiązanie tejże organizacji zmusiło Witolda Pileckiego do tworzenia całej struktury od nowa. Polegał on na kontaktach z członkami TAPu oraz żołnierzami konspiracji oświęcimskiej. Dzięki temu zbierał informację na temat NKWD tudzież wszystkich fałszerstw jakich dokonywali jak i terroru, który siali wśród społeczeństwa. W 1946 roku doszło do aresztowań ponad stu dwudziestu członków różnych organizacji podziemnych, a także tych, którzy uwierzyli w oferowaną amnestię. W przypadku Witolda Pileckiego, próbowano różnych środków, by móc zdemaskować całą jego działalność. Do WiNu wprowadzono agenta, Leszka Kuchcińskiego, który poprzez długą inwigilację chciał rozpoznać siły i środki jakimi dysponują ludzie Pileckiego. Wobec całej tej sytuacji przystąpiono do aresztowań. Rotmistrza aresztowano 8 maja 1947 roku. Od 9 maja przybywał on na pawilonie mokotowskim w zupełnym odosobnieniu. Śledztwo przeciw niemu prowadził płk. Romkowski. Był przesłuchiwany przez ludzi, którzy znani byli ze swojego okrucieństwa, po niespełna pół roku Witold Pilecki podpisał się pod złożonymi zeznaniami z dopiskiem, że robi to dobrowolnie i nie były stosowane w jego przypadku żadne represje, tymczasem prawda była zgoła inna, gdyż był on torturowany. Na procesie został oskarżony o posiadanie broni, którą miał porzucić po upadku powstania warszawskiego, natomiast – w ślad innych żołnierzy – ukrył ją w skrytce i nie używał. Następnie oskarżyli go o przygotowywanie zamachów na prominentów reżimu oraz posługiwanie się fałszywymi dokumentami na nazwisko Romana Jezierskiego. Wyrok został podjęty za zamkniętymi drzwiami, ponad to chciano rozszerzyć tezę o charakterze propagandowym, iż grupa „Witolda” współpracowała z Niemcami. Miało to na celu sterroryzowanie społeczności i zduszenie wszelkich ruchów niepodległościowych, dlatego żądano kary śmierci dla oskarżonych, by dać znak dla społeczeństwa, który miał powołać do życia strach wśród mieszkańców Polski. Na samym końcu oskarżeni odrzucili oskarżenia, jakoby parali się szpiegostwem i bronili się tym, że wykonywali zadania dla większej sprawy oraz że była to postawa iście żołnierska. 25 maja 1948 roku o godzinie 21.30 rozstrzelano Witolda Pileckiego, a ciało potajemnie pogrzebano prawdopodobnie na tzw. „Łączce” – dziś kwatera „Ł” cmentarza Powązkowskiego. Dopiero w 1990 roku rotmistrz został wraz ze swoimi ludźmi uniewinniony, a w 2013 r. pośmiertnie został awansowany na stopień pułkownika.

pilecki 1

W dniu rocznicy powinniśmy zastanowić się nad całą działalnością i życiem płk. Pileckiego. Był on człowiekiem oddanym sprawie całym swoim sercem. Był kochającym mężem, ojcem oraz oddanym przyjacielem i wielkim patriotą. Z jego historii możemy czerpać wiele wiedzy, ale i wzorców do naśladowania. Pomimo wielu przeciwności losu, zawsze był oddany Polsce, starał się prowadzić taki żywot, by na samym końcu mógł z odwagą patrzeć przed siebie i być dumnym ze swoich dokonań. Sam zawsze uważał, że należy pielęgnować wartości, które wynieśliśmy z domu i nie bać się tego, by walczyć o swoje, by zawsze stawać w obronie swoich wartości, czego świetnym przykładem jest podjęcie przez niego decyzji o dalszej walce konspiracyjnej z nowym okupantem Polski, czyli ZSRR, choć wielu ze zgiętym karkiem i ugiętymi kolanami przyjmowało wszystko to, co oferował nowy reżim. Ponadto był człowiekiem o wielkiej odwadze posiadającym hart ducha, bo iluż z nas odważyłoby się dobrowolnie wsadzić do obozu zagłady, skąd nielicznym udało się wrócić. Pułkownik Pilecki zdecydowanie zasługuje, by dziś w Niepodległej Polsce, umieścić go w panteonie polskich bohaterów. I naszą powinnością jest, by pamiętać o wszystkich jego zasługach i starać się nie zaprzepaścić tego, o co on – i wielu mu podobnych – tak zażarcie walczyło. Nie wolno nam pozwolić, by cała ta spuścizna poszła na zatracenie, ale by przetrwała w naszym duchu oraz w naszych sercach na tak długo, jak długo istnieć będzie Naród polski.

Cześć i Chwała Bohaterom!!!