13092065_153621818373852_3085056189674734827_n

Niedawno wróciłam z pielgrzymki na nasze Kresy i kłębią mi się w głowie myśli o negatywnym zabarwieniu, jednakże jest i garstka pozytywów.

Wraz z nami byli ksiądz oraz zakonnik franciszkanin. Uczestnicy traktowali tę podróż jak retrospektywę, ponieważ większość urodziła się na Kresach, a ich rodziny zamieszkiwały tamte tereny. Ja byłam tam pierwszy raz. Kontrast to najwłaściwsze określenie tego co odczuwam. Z jednej strony niesamowici ludzie oraz dotknięte zapomnieniem miejsca, z drugiej banderowskie flagi i portrety Bandery przy głównych traktach oraz kompletnie zaniedbane polskie cmentarze (najbardziej zadbanym jest SS Galizien). Szczytem było nazwanie w Tarnopolu imieniem Bandery ulicę, przy której stoi polski kościół.

Zacznę od tego co dobre. Rodowici Ukraińcy zachowywali się wobec nas neutralnie lub przyjaźnie. Nie spotkały nas żadne przykrości, choć okazywaliśmy naszą polskość i mówiliśmy do nich wyłącznie w języku polskim. Często przychodził do nas ksiądz i specjalnie otwierał kościół, a przekazywanie sobie znaku pokoju podczas Mszy Świętej było swoistego rodzaju misterium. Spotkałam wspaniałych ludzi, których zapamiętam na zawsze i będę nosić w moim sercu. Wielopokoleniowe polskie rodziny są przepełnione miłością do Ojczyzny. Starsi pięknie opowiadają wspomnienia związane z czasami młodości, a dzieci wolą grać w dwa ognie, niż łapać pokemony jak ich zdegenerowani rówieśnicy. We lwowskich kościołach i w miejscach uświęconych polską historią dech w piersi zapiera.

A teraz druga strona medalu. Pamiętajcie, że nie komentuję, tylko opisuję to co mnie spotkało na Kresach. Ukraińcy mają poczucie, że reszta Europy nie rozumie ich sytuacji ani pobudek, jakimi  kierują władze rosyjskie. Czują się porzuceni przez inne europejskie kraje na pastwę  krwiożerczej Rosji. Ukraińcy czują się obrońcami Europy przed rosyjskim najazdem. Mówią, że Polska zatrzymała bolszewię w 1920 roku, a teraz oni walczą z tym samym wrogiem. Może zrozumiałabym ich myślenie, gdyby nie to, że jednoczą się pod banderowskimi sztandarami, co dla nas Polaków jest absolutnie nie do przyjęcia. Dopóki nie zostaną rozliczone zbrodnie na ludności polskiej, nie ma możliwości przebaczenia. Prawie każdy z nas ma w rodzinie poległych i pomordowanych. Mój dziadek zginął w Starobielsku. Drugi był wywieziony przez sowietów z Wilna w 1939 do łagrów, skąd wydostał się i przeszedł cały szlak z Andersem. Dwaj kuzyni mamy walczyli w operacji „Ostra Brama”. Moja rodzina ucierpiała w czasie wojny przed obu okupantów. Jako Polka byłam wstrząśnięta, W każdym mieście oraz wsi stoją tablice ze zdjęciami poległych młodych mężczyzn na wojnie w Donbasie z danej miejscowości. W walkach zginęło już 17 tys. Ukraińców. Ludzie klęczeli modląc się przed brzozowy krzyżem i flagą Bandery. Stałam i myślałam o pomordowanych na Wołyniu Polakach, mam te obrazy stale w oczach. Nad portretami poległych i flagą bandery wisiały niezliczone białe gołębie zrobione metodą origami przez dzieci ukraińskich żołnierzy.

Komuś, kto pojedzie tylko do Lwowa wręcz trudno będzie sobie wyobrazić tą przepaść cywilizacyjną. W naszym pojęciu nie ma tam dróg. W bitych drogach są ogromne dziury, które nakazują powolną jazdę. W drodze z jednej polskiej parafii do kolejnej (mieszkaliśmy tylko w takich),  autokar nie zmieścił się pod wiaduktem i miejscowa ludność pokazywała nam trasę objazdową. Niestety droga ta przeszła nasze najśmielsze oczekiwania – 150 km polną dróżką przez bezkresne pola zbóż i kukurydzy, gdzie na widok autokaru ludzie łapali się za głowę, a psy uciekały. Po drodze były dwie wsie, których na pewno nikt z was nie widział. Stare domy, starzy ludzie.

Władze ukraińskie dofinansowują odbudowę świątyń innych wyznań, ze wskazaniem na prawosławne. Polskie kościoły nie otrzymują od tego państwa żadnych pieniędzy. Utrzymują się wyłącznie z datków wiernych i rodaków z Polski. Zakonnicy zebrali z ogromnego terenu cudem uratowane przez mieszkańców resztki ołtarzy i figur ze zniszczonych kościołów. I to wszystko stoi rozstawione na podłodze, ponieważ nie ma tego jak odrestaurować.

Nie jestem w stanie wysunąć głębszej refleksji. Chcę tylko podkreślić, że dopiero na cmentarzu Łyczakowskim Polak rozumie dlaczego jest Polakiem. Mówi sobie „Kto ty jesteś? Polak mały. Jaki znak twój? Orzeł biały!”. Stałam przy grobie Generała Tadeusza Jordana Rozwadowskiego ze łzami w oczach, ponieważ czuję, że to wybawiciel naszej Ojczyzny,  zdobywca naszej wolności. Życzę każdemu takiej pouczającej podróży. Moje korzenie są w Wilnie, ale cieszę się, że dane było mi poznać również tą część polskich Kresów.

Na koniec podam trasę Pielgrzymki:

Dzień 1 – Sambor, Borysław, Truskawiec, Drohobycz, Dolina

Dzień 2 – Stanisławów, Jazłowiec

Dzień 3 – Buczacz, Trembowla, Mikulińce, Tarnopol

Dzień 4 – Zbaraż, Wiśniowiec, Krzemieniec, Poczajów, Bóbrka

Dzień 5 – Lwów