hhhh
W sobotę 28-ego stycznia, po spotkaniu autorskim książki „Pod prąd” lewicowego działacza i homoseksualisty Roberta Biedronia, doszło do ataku fizycznego i werbalnego na przeciwników upadku zasad i wartości katolickich. Po spotkaniu koła i dyskusji pełnej demoliberalnej papki, przed wejściem do „Empika”, głośną rozmową sympatycy środowisk narodowych komentowali niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą to, co promuje pasterz homoseksualnych związków. Widać było niechęć zebranych do patriotycznej młodzieży. Wystarczyła naklejka „zakaz pedałowania” na potykaczu, by doszło do fizycznej i werbalnej agresji ze strony zwolenników tolerancyjnej wizji państwa. Wysoki brodacz, w przypływie agresji, popchnął jednego z obecnych tam młodzieńców. Podczas dyskusji, kiedy zwolennikom gender zabrakło argumentów, zaserwowali szereg inwektyw, ataków na religię, Kościół Katolicki oraz gróźb. Starsza czytelniczka gazety wyborczej była tak wyprowadzona z równowagi, że doszło do interwencji ochrony. Pokaz zwolenników dewiacji obrazuje wyraźnie stan rzeczy. Przed tym się trzeba bronić. Kiedy brakuje rzeczowych argumentów w dyskusji, uciekają się do prymitywnej przemocy. Zmanipulowane umysły przez zachodnie trendy, idące ślepo za tym, co nadają lewicowe media głównego ścieku, są coraz niebezpieczniejsze dla normalnych ludzi. By zwyciężyło zło, wystarczy obojętność ludzi dobrych. Polsce potrzebna jest zdrowa i silna rodzina. Powinniśmy głośno sprzeciwiać się gender i homo-propagandzie spaczającej umysły narażonych na nią dzieci, które niedługo staną się tematem kolejnych sporów o to, czy mogą być wychowywane w rodzinie homoseksualnej. Trzeba się temu stanowczo sprzeciwiać, gdyż dzieciom w okresie rozwoju potrzebne są wzorce zachowań, którego źródłem są takie postacie, jak mama i tata.