Warszawa, 1983-05-01. Stan Wojenny. Przed katedr¹ Œwiêtego Jana Chrzciciela na Starówce. Atak ZOMO na ludzi zgromadzonych przed koœcio³em.
ar/bpt
PAP/Andrzej Rybczyñski
13 grudnia mija już 36 lat od wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. W tym dniu warto przypomnieć podstawowe informacje na temat tamtych smutnych wydarzeń.
Większości z nas stan wojenny kojarzy się przede wszystkim z datą 13 grudnia 1981. Warto pamiętać jednak, iż decyzja o wprowadzeniu zapadła tak naprawdę już 5 grudnia, na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR. Decyzja ta była decyzją w pełni jednomyślną, natomiast kwestie związane ze szczegółami dotyczącymi wprowadzenia stanu wojennego oddano w ręce Wojciecha Jaruzelskiego. Ostatecznie dnia 12 grudnia (sobota), ok. godziny 16:00, do 49 komendantów wojewódzkich MO dotarła depesza zawierające hasło „SYNCHRONIZACJA”. Było to ustalone wcześniej hasło operacji wprowadzenia stanu wojennego. Zmobilizowano wówczas ok. 100 tys. funkcjonariuszy- 30 tys. MO, ZOMO i SB oraz 70 tys. oficerów i żołnierzy LWP.
Około północy rozpoczęła się natomiast akcja o kryptonimie „Jodła”, która miała na celu przejęcie kontroli nad siedzibami Solidarności oraz internowanie działaczy. Ze względu na wcześniejsze obserwacje (chodzi tu o tak zwaną operację „Agora”), prowadzone już od jesieni, funkcjonariusze mieli odpowiednią wiedzę na temat miejsca zamieszkania działaczy. Ostatecznie internowano ok. 3 tys. działaczy, których umieszczono w tzw. ośrodkach internowania.
Akcji „Jodła” towarzyszyła akcja pomocnicza „Klon”. Miała ona na celu uderzenie w te jednostki, których nie chciano internować, ale chciano zneutralizować ich działania. W tym celu przeprowadzono z nimi rozmowy ostrzegawcze i nakłoniono do podpisania tak zwanej deklaracji lojalności, to jest do zobowiązania się do niepodejmowania działalności niezgodnej z ówczesnym prawem państwowym. Podpisanie lojaki co do zasady spotykało się z ostrą krytyką ze strony działaczy Solidarności.
O wprowadzeniu stanu wojennego Polacy dowiedzieli się dopiero w godzinach porannych. W telewizji od godziny 6 nadawano słynne przemówienie Jaruzelskiego, w którym informował on, iż władza przejęta została przez Wojskową Radę Ocalenia Narodowego (tak zwanego WRONa). WRON składał się z 21 wojskowych na czele z Wojciechem Jaruzelskim. Podkreślić należy, jednak, iż w rzeczywistości była to instytucja fasadowa, która tylko zatwierdzała pewne decyzje. Faktyczna władza znajdowała się w rękach tak zwanego Dyrektoriatu, czyli grupy wojskowych i cywilów, najbliższych współpracowników Jaruzelskiego.
W dalszej kolejności warto zwrócić uwagę na Dekret Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego, było to bowiem najważniejsze postanowienie wydane przez ówczesne władze. Dokument ten zakazywał stanowczo strajków i akcji protestacyjnych, za udział w takowych groziło nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Wprowadzono również godzinę milicyjną (od 22:00 do 6:00), za której naruszenie przewidywano areszt do miesiąca lub wysoką grzywnę. Postanowienie to konsekwentnie egzekwowano, w pierwszych dniach stanu wojennego na jedną lub drugą karę skazano bowiem kilkaset osób dziennie w skali całego kraju. Ponadto wprowadzono również zakaz podróżowania, to jest bez specjalnego pozwolenia, nie można było przebywać poza miejscowością zameldowania dłużej niż 48 godzin. W następnej kolejności wspomnieć należy o akcji „Azalia”, czyli o blokadzie, a później kontroli rozmów telefonicznych. Na początku stanu wojennego całkowicie wyłączono bowiem telefony, od stycznia 1982 roku w słuchawkach pojawiał się natomiast słynny komunikat: „Rozmowa jest kontrolowana”. Kontrolowanie wszystkich rozmów nie było rzecz jasna możliwie, chodziło tu bardziej o efekt psychologiczny. Ponadto wprowadzono również tak zwaną perlustrację, czyli kontrolę listów. Szacuje się, iż do grudnia 1982 roku aparat bezpieczeństwa przeczytał około 82 mln listów.
W dalszej kolejności Dekret Rady Państwa mówił o zawieszeniu związków zawodowych i organizacji społecznych. Podkreślić należy, iż Solidarność nie została zlikwidowana, ale zawieszona. Władzom nie chodziło bowiem o jej likwidację, ale podporządkowanie. Z tym wiązała się prowadzona od stycznia 1982 roku operacja „Renesans”, polegająca na podstawianiu w miejscach internowania ludzi lojalnych wobec władzy. Ostatecznie jednak operacja ta nie powiodła się i 8 października 1982 roku sejm przyjął ustawę o związkach zawodowych i organizacjach rolniczych, co wiązało się z rozwiązaniem wszystkich związków zawodowych.
Kontrowersje po dziś dzień wzbudza przede wszystkim kwestia legalności stanu wojennego. Zasadniczo mało kto kwestionuje fakt, iż był on wprowadzony nielegalnie. Dekret o stanie wojennym wprowadzony został bowiem przez Radę Państwa. Organ ten miałby do tego prawo, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdyby nie trwała wówczas sesja sejmu. Dlaczego zdecydowano się na taki krok? Odpowiedź jest prosta. Sejm składał się z 460 posłów, w takich warunkach ciężko jest o jednomyślność. Rada Państwa była natomiast organem łatwiejszym do kontrolowania.
W jaki sposób na wprowadzenie stanu wojennego zareagowali natomiast Polacy? Ze względu na problemy w komunikacji niemożliwe było ogłoszenie strajku generalnego. Od poniedziałku strajki zaczęły wybuchać jednak w poszczególnych zakładach pracy. Szacuje się, iż strajkowało 250 zakładów. Akcje takiego typu były jednak skutecznie pacyfikowane przez władze. Wojsko i ZOMO miało wówczas jedną zasadę: nie wdawać się w żadne negocjacje, aresztować. Nie można w tym miejscu nie wspomnieć o pacyfikacji kopalni „Wujek” w Katowicach (16.12), w wyniku której zginęło 7 osób, 2 znalazły się w szpitalu, a 25 zostało poważnie rannych. 15 i 16 grudnia spacyfikowano natomiast strajki w zakładach warszawskich i krakowskich, a także w Stoczni Gdańskiej (tą ostatnią atakowano z użyciem helikopterów). 15 grudnia funkcjonariusze ZOMO oddali natomiast strzały do protestujących w kopalni „Manifest Lipcowy”, rannych zostało wówczas czterech górników.
Pisząc o stanie wojennym nie można nie wspomnieć o ogromnej pomocy ze strony Kościoła. Przede wszystkim zarówno papież Jan Paweł II, jak i polscy biskupi protestowali przeciwko wprowadzeniu stanu. Kościół ponadto udzielał internowanym pomocy materialnej, otaczał opieką rannych, a także wyrażał sprzeciw wobec represji. 17 grudnia 1981 roku powstał tak zwany Komitet na Piwnej, czyli Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom. Podobne komitety powstawały później w innych diecezjach.
Ile ofiar pochłonął stan wojenny? Szacuje się, iż w okresie od 13 grudnia 1981 roku do 1990 roku zamordowano ponad sto osób. Są to jednak dane oficjalne, w rzeczywistości ofiar było więcej. Nie mówiąc już o stratach, których nie da się wyrazić za pomocą statystki. Chodzi tu przede wszystkim o rozbite wskutek internowania rodziny, o nieustanny strach czy uniemożliwianie normalnego funkcjonowania.
I pomyśleć, że osoba odpowiedzialna za wprowadzenie stanu wojennego nie poniosła de facto odpowiedzialności za swoje czyny, a pochowana została z honorami, niczym bohater narodowy.
Śmierć Wrogom Ojczyzny!